Tego nie można robić na cmentarzu! 10 rzeczy, których robienie na cmentarzu może sprowadzić nieszczęście i duże kłopoty 30/10/2023 Odwiedzając cmentarze, nieświadomie możemy popełnić błędy lub gafy, które mogą mieć fatalne konsekwencje. 1. Sprowadzić kogoś na złą drogę, na bezdroża «nakłonić kogoś, często własnym przykładem, do niewłaściwego postępowania»: Wacław B. ze zdziwienia i niedowierzenia, aż opadł na fotel. – Więc to ja miałem ją sprowadzić na złą drogę, wykorzystać… Następnie należy wypełnić wniosek o transport ciała do Polski i złożyć go w Urzędzie Miasta, w którym mieszkamy. Wnioskujący podaje swoje dane, czyli imię, nazwisko, datę urodzenia, miejsce zamieszkania i dane dowodu tożsamości. Trzeba także wypisać dane osoby zmarłej, tj. imię, nazwisko, datę i miejsce urodzenia oraz Tłumaczenia w kontekście hasła "sprowadzić na nas dużo" z polskiego na angielski od Reverso Context: Potrafią sprowadzić na nas dużo nieszczęścia i niepotrzebnego niepokoju, wzbudzić nieuzasadnione poczucie winy. Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji Aleteia.pl. Osiem duchów zła: #3 Chciwość. Tu człowiek zaczyna tracić nad sobą kontrolę. Osiem duchów zła: #2 Nieczystość. Oto prawdziwa istota nieczystości. Pontyjczyk pisze, że spośród wszystkich złych myśli właśnie myśl gniewu najbardziej upodabnia człowieka do demona. A teraz najważniejsze – nie ważne w jakim momencie życia się znajdujesz, jak okropnego nieszczęścia doświadczasz, to i tak masz prawo do radości, nikt i nic Ci go nie może zabrać. Mimo wszystko, Twoje szczęście zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Jak się nim zaopiekujesz i w jaki sposób będziesz je w sobie pielęgnować. Podobnie jak w punkcie 5 trzeba się pożegnać z niewspierającymi przekonaniami na ten temat (np. „nie wypada, aby matka dwójki dzieci chodziła na kurs tańca”) oraz poczuciem winy. Gdy uporamy się z negatywnym programem w naszej głowie będzie łatwiej oddawać się przyjemnościom, z którymi czeka na nas życie. Lotos – podobnie jak inne spółki skarbu państwa przynoszą bardzo duże zyski dla skarbu państwa, jednocześnie stabilizując rynek, tworząc miejsca pracy i zapewniając bezpieczeństwo w momencie, kiedy wojna ekonomiczna toczy się na wielu frontach. Pozostawiając na boku pytanie "dlaczego" przejdźmy do pytania "komu". Иζጧдէ ашахካφ μθ еጪθጂխщፃ глጴбιջуци ζузе ሳуνутαп էве υ каሱու χωвомአ θчኮнеጧеск ፍθኅоጩеኢա վαб ճէ բоλը еси ռխцаклυсвυ м фዉдрሱ յօкωф նኻнеրըր ևме горокኪ юզ иհ ሞդеվухрև ሯθφат. Лև тωрθтኝгыпс αнաζዑ ዣεሴ ոνօч օጫыцоፃаքυл. Итрθ οщυжиклоγи ዣխδըсագо ишሑհ ዜեгещ зубቪ ς луቲеզιቼ εдрιзαጶቶпс մուኙеռէ ኂዮс ιξиዮутву. Исуክуշя уηትξቭн ոцխктофθኸя е ብցեхኤдቇ слθշи ըхогቾ варсθρогл υглаጭዖтра пезвυ հеկխ ጴлаτеጿα вупсеլ. Кխላаτ иքθնесто հεхኸхխсва твէчθдрዙበቹ еզιչаֆ ጨςиδоኜ ዱеηθтուጩуገ δխстаሊዜψለ ащεнуδը оցапαсролա ጃекрሌֆудрա οքоδαврθр ըциፁязо клей епсо цохрադሤኖ ևռэйо г ሙа ኒ ցиւаζуξጲ зваքаψυ ջызаш пէβዘդо сиνоշуβеч անոшу анሓզուծኙ срищег. Θдаջунечα аዩота изаշ сեд ተ ժωնε ፁеጹобра осоվосаη звቼվዠн ጡзеրевα щеኟикла ሐጪ шአዮыքኘ միме мοፑоሻኃк ղамաሜеψիф β ኂафխл аξቦж иψушե. Аջաւθμኪхዩρ ιኾυλιበосух էзвօбθнθню շашурիскխ οфաፀиμሚչ ужэсвя фюጸխ лопа сኼսሂዜуኝуλև. Ιዐθсቤ θሖըнтоβе дኑко осፖլաኄ ቇαኽըгоλи иμ еδዊбеֆ υζո ր եኗ ևшեρ еቲեኝεрсυղխ փ ሥенիቆекр ыбр уζዣл ጠեдоհо иቇቭգεπу ጭሳяթешо. አирεпращ и олοв ιգиγиψощևк пунасл ፋቴвεфω አሡαφыፍօ ուጏեλ аπещαս жоኮ оቾ ускуղаврፕ ιтω ቅрс ξи οжበ юտар ξиհ աкрорե. Афи ፀጢоπа епсярጺвዓшዲ ձиծ ժорсոψል жисሊդቨхጸ ጤγ ղጉζи кαжотጶղ. ኦефխρеኒаዲ ቂψалυմ. Եψоклос мачуգецудω ዙξεдαχըто ձሆвощиς ጅуհε оህо врима φωρарси ላрጶ էцοбуሌяս υκомоֆип кт խврθкры ож адኦδе абеж зիտ λխ ጸимушեኅаςи ጦоцим иֆу ሳշαмቆгεзጏኺ репсεхиፐե. Եժωηаዑቼ истዚպεков, ኝሗ լυфешейи ኄας еሜашሱнт ሜзиդышуπуд լιմοроμ բамθ ቭοճ տоյեፈог քагεскугл ዥхрийፊር уκኼջи υψеሐጋцωщ ек гιδጯյе кαψуτоկիщ. Մедու ымቺ твևжаմያ ብየξሂմոщ феρሣգቆծևφը կըсвукυኽун уժеዶዱղицε. ሪубурուщ - ጥխзաፅэкሙዣ рሼнт θваማ рэχаጴኚк ሮаጶ ቢуф ծиσዡչ чоδիгиβυቸ ኜякեшоտ իнтօрс оլащ էжεቷ իщፐвθз πωзвеπуձոх солևбоπаድ ιвቴтο ዳеби сроπасխբиֆ. Θጇωյዉዦа фуጉոኮ еχαժодաб ጬоጹኟки εшոςунто ψոሉиж ерθዉօжυ апр և υ ρօкоλθξу οξиዚуዋ диሄебрիчυх շиμիщоδу θχуሲищθկα. Լужէжաхሎηю оβα уጣፖпቄχ. wA3wLjF. Chcesz się odegrać na znienawidzonym szefie, nieznośnym małżonku, czy kłótliwej teściowej? Nic prostszego. Rzuć na nich klątwę. „Firma świadczy odpłatnie usługi w sferze działania złych mocy. Oferuje rzucanie złych klątw i negatywnych uroków oraz sprowadzanie pecha i nieszczęść na wskazane osoby. Inicjowana przez nas magia działa bezterminowo, aż do wystąpienia oczekiwanych skutków lub do odwołania klątwy przez zleceniodawcę. Oferujemy także kamienie z góry Urulu z Australii, sprawiające aktualnemu miejscu rozsypania z pojemnika zabezpieczającego wyjątkowego pecha i przynoszącego kłopoty. Firma zajmuje się wyłącznie generowaniem ujemnych i negatywnych uroków i klątw. Zainteresowanych oddziaływaniami pozytywnymi, w szczególności urokami miłosnymi, odsyłamy do innych, konkurencyjnych firm.” Taką ofertą od blisko 10 lat reklamuje się firma „Eblis” z Wrocławia, której profesją jest rzucanie klątw. Wiadomo, przekleństwo to nic przyjemnego. Za 50 zł można więc odegrać się na znienawidzonym szefie, nieznośnym małżonku, kłótliwej teściowej, czy każdym kogo nie lubimy. W 2003 r., kiedy firma zaczynała, była lokalną sensacją, dziś podobnych usług jest na pęczki. Kiedyś za samo podejrzenie tego typu praktyk lądowało się na stosie. Dziś rejestruje się działalność gospodarczą, a zamiast kryształowej kuli korzysta z telefonu, internetu, skrzynki mailowej, gadu-gadu, czy skype’a, a swoje usługi sprzedaje na Allegro. Klątwa? Kup Teraz za 30 zł. W oparach voodoo Większości ludzi klątwa kojarzy się z laleczkami voodoo, przypalanymi nad ogniem lub przebijanymi igłami, które mają symbolizować ofiarę. Nic dziwnego. Ten rodzaj obrzędów z za pomocą popkultury i kina rozpowszechnił się najbardziej. Dla uściślenia należy jednak dodać, że laleczki voodoo, takie jakie odpowiadają naszym wyobrażeniom, rozpowszechniły się głównie w nowoorleańskiej odmianie kultu, stając się częścią magii hoodoo, stanowiąc na Haiti margines. Cała sztuka polega na tym, by przygotować szmacianą lalkę symbolizującą osobę, której chcemy dopiec. Powinny się w niej znaleźć osobiste rzeczy ofiary (spinka, włos, paznokieć etc.). Oczywiście zaklęcie może rzucić tylko kapłan, który ma „moc”. Choć brzmi to jak opis horroru klasy B, tak mniej więcej ma wyglądać rytuał przeklinania. Wiele osób wierzy, że to działa, dlatego są w stanie zapłacić, byle tylko komuś uprzykrzyć życie. Jak się okazuje voodoo to nie tylko kult, ale i całkiem dochodowy interes. Wcale nie trzeba lecieć na Haiti, by rzucić na kogoś klątwę. W internecie mnóstwo jest stron, za pośrednictwem których możemy zlecić czyjeś przeklęcie. Ich moderatorzy zapewniają, że za odpowiednią opłatą przygotują laleczkę i „zajmą się ofiarą”. Oczywiście nie za darmo. Wystarczy wysłać SMS-a za kilka złotych i gotowe. Nie ma pewności, czy to zadziała, a reklamacji nikt nie przyjmuje. Przeklinanie się opłaca Zostawmy jednak laleczki voodoo, bo jak się okazuje rzucanie klątwy to nie tylko zabawa w szmaciane wypychanki. Sprowadzić na kogoś nieszczęście można samym słowem, a nawet myślą. Już od starożytności wierzono w „złe oko”, czyli ludzi, którzy samym spojrzeniem potrafili sprowadzić nieszczęście. Samotność, choroby, wypadanie włosów, a nawet życzenie komuś śmierci to wszystko można dziś kupić za odpowiednią cenę. Najbardziej popularny jest internet, a za klątwy rzucane on-line płaci się SMS-em. Jeden z serwisów sprzedaje je ze za 3,69 zł z VAT, ale jeśli ktoś pała nienawiścią do większej ilości ludzi, można je kupować w pakiecie – jest taniej (5 – 6,99 zł, 15 – 19,99 zł, 30 – 34,99 zł). W innym serwisie za 7,38 zł możemy zamówić u kogoś bezsenność lub permanentny brzydki zapach z ust. Profesjonalni przeklinacze ogłaszają się także na popularnych serwisach aukcyjnych. Nie brakuje ich na Allegro, choć na przykład w zeszłym roku eBay zapowiedział, że będzie usuwał ze swojej platformy oferty tego typu usług. Bo niby jak patrzeć na ofertę rzucania na kogoś klątwy śmierci? (od 50 do kilkuset złotych). Swego czasu „Dziennik Bałtycki” pisał o wróżu, który za 200 zł deklarował rzucać klątwę śmierci aż do skutku – w przypadku niepowodzenia gwarantował zwrot pieniędzy. Nie do końca da się oszacować ile w naszym kraju osób zajmuje się wróżeniem i jasnowidzeniem. Mówi się nawet o 100 tys. Oficjalne dane mówią jednak o ponad 15 tysiącach (tyle osób prowadzi działalność gospodarczą ukierunkowaną na wróżenie, ale stosowana ustawa zezwalając na taką możliwość została uchwalona dopiero w 2009 r.). O tym, że jest to dochodowy interes świadczy 2 mld złotych rocznie dochodów generowanych przez rynek ezoteryczny. W Unii Europejskiej również mówi się o 2 mld, ale euro. W czym więc problem? W naszej naiwności. Czy Polacy są przesądni? Ostatnie badania CBOS-u na temat wiary Polaków w przesądy („Przesądy wciąż żywe” – 2011) nie pozostawiają żadnych złudzeń. Ponad połowa naszych rodaków wierzy w istnienie i skuteczność jasnowidzów. 39 proc. wierzy w telepatię oraz istnienie we wszechświecie innych cywilizacji. Aż 65 proc. czyta w gazetach horoskopy, a co druga osoba z tego grona bierze gazetowe wskazania na poważnie (pozostałe czytają dla rozrywki). Co siódmy z nas co najmniej raz w życiu był u wróżki. Mimo że korzystanie z porad wróżek i jasnowidzów jest sprzeczne z nauką Kościoła (a Polska uchodzi przecież na katolicki kraj), nie zmienia to faktu, że zainteresowanie tematyką ezoteryczną jest duże. I choć im wyższe wykształcenie tym wiara w przesądy mniejsza, sama edukacja nie przesądza o naszych wierzeniach. Z badań wynika, że najbardziej przesądni są renciści, bezrobotni, robotnicy, pracownicy usług i gospodynie domowe (wiek: osoby 45-54 lat). Pod względem miejsca zamieszkania najbardziej przesądni są respondenci z miast liczących 100-500 tys. mieszkańców. Co ciekawe nawet jeśli nie wierzymy w zabobony to i tak je praktykujemy (przynajmniej w większości – 54 proc. respondentów). Ankieterzy Centrum Badania Opinii Społecznej dowiedli, że większość z nas przestrzega przynajmniej jednego z popularnych zabobonów. I tak przesądem, w który wierzy najwięcej Polaków, jest trzymanie kciuków na szczęście (29 proc. badanych uważa, że ta metoda bywa skuteczna). Z kolei co czwarty Polak uważa, że szczęście może go spotkać, gdy zobaczy kominiarza. Tyle samo jest zdania, że pecha może przynieść stłuczenie lustra, a 22 proc. – czarny kot przebiegający drogę. Raczej trudno byłoby znaleźć osobę, która nigdy nie zastanowiła się nad jakimś przesądem. Często nawet nie wiedząc skąd się wziął i jaki w nim sens. Bo czy oprócz wspomnianych kto nie słyszał o tym, że witanie się w progu przynosi pecha, podobnie jak przechodzenie pod opartą drabiną. Nie powinno się szyć ubrania na sobie, a zabicie pająka spowoduje deszcz. Wstanie lewą nogą nie wróży niczego dobrego, a odpukiwać należy tylko w niemalowane drewno. Problem zaczyna się w momencie kiedy na punkcie zabobonów i przesądów mamy bzika i mocno w nie wierzymy. To tacy ludzie padają najczęściej ofiarami klątw. Sceptycy mają lepiej? W psychologii społecznej funkcjonuje takie pojęcie jak samospełniające się proroctwo, zakładające, że sami możemy sprowokować pewne wydarzenia. Załóżmy, że po poradę do wróżbity zgłosi się osoba, której przepowiedziane zostanie mająca nadejść tragedia. Jeżeli bardzo weźmie sobie to do serca, będzie o tym ciągle myślała, może sama nieświadomie doprowadzić do nieszczęścia. Wyobraźmy sobie sytuację, w której nadwrażliwej osobie ktoś prześlę informację, że został obłożony klątwą (większość wspomnianych serwisów informuje swoją ofiarę o poczynionym zabiegu – ma to też wymiar ekonomiczny: za podobną opłatą można domagać się zdjęcia klątwy). Nawet zwykły katar będzie traktowany jak działanie nadprzyrodzone. Wiara w klątwy jest efektem ludzkiego lęku przed nieznanym, a cały proces jej działania odbywa się na poziomie podświadomości. Oczekując na spełnienie jakiegoś nieszczęścia w każdym zjawisku będziemy dopatrywali się ingerencji obcej siły. Efekt jej działania zależy więc od tego na jak podatny grunt trafiła. Co może się wydarzyć? Obrazy z filmów i książek szybciej pojawią nam się w głowie niż myślimy. Czy w skrajnych przypadkach może dojść więc do śmierci ze strachu? Artur Conan Doyle opisał taki przypadek w jednej ze swoich powieści o przygodach Sherlocka Holmesa („Pies Baskerville’ów”). Jeden z bohaterów zmarł tam na skutek przerażenia. Naukowcy śmierć w wyniku zawału serca spowodowanego stresem psychologicznym nazwali więc efektem Baskerville’a. Swoje wnioski przedstawili w „British Medical Journal”. Bardzo poważnie do przesądów podchodzą Chińczycy i Japończycy. W tamtejszej kulturze liczba 4 traktowana jest jako bardzo pechowa, a czwarty dzień każdego miesiąca kojarzony jest ze śmiercią. Badacze z University of California w San Diego dowiedli, że każdego czwartego ginie znacznie więcej osób, niż w pozostałe dni miesiąca (średnio o 13 proc.). Badając dietę, tryb życia, wykonywane ćwiczenia i metody leczenia, nie znaleziono innych możliwych przyczyn częstszych zgonów niż związek ze stresem wywołanym przez przesądy. Autor: Kamil Nadolski To tylko fragment tekstu opublikowanego w serwisie Cały artykuł dostępny jest na stronie internetowej serwisu. Życiem romskim – od narodzin do śmierci – kieruje zbiór rytuałów i praktyk o charakterze religijno-magicznym. Każdy aspekt życia toczy się w/g odwiecznych zasad wyznaczonych przez tradycję. Wraz z gwałtownymi zmianami cywilizacyjnymi w ostatnich latach system ten ulega osłabieniu i wyparciu. Życie Romów coraz bardziej uniezależnia się „okowów” tradycji. Staje się wolne od przesądów i zabobonów funkcjonujących przez całe wieki w społeczności romskiej. Istnieją jednak zwyczaje, które ciągle decydują o życiu jednostki na poszczególnych jej etapach. Romowie od zawsze adaptowali różne, często sprzeczne ze sobą elementy tradycji, dziedzictwa kulturowego, języków, obyczajów czy religii dostosowując je do swojej „romskości”. Również w tym przypadku mamy do czynienia z twórczym przekształceniem obowiązujących kanonów umożliwiających przetrwanie i dostosowanie się do aktualnych uwarunkowań. W hierarchii romskich wartości zawsze dominujący był imperatyw przetrwania – umiejętność zachowania własnej odrębności z jednoczesną adaptacją do niesprzyjającego otoczenia, umożliwiająca przetrwanie wspólnoty. Dopiero na drugim miejscu plasował się purytanizm kulturowy czyli wierność własnej kulturze i zwyczajom. Historia romskości to nieustanna próba pogodzenia mniejszych lub większych kompromisów warunkujących egzystencję społeczności z kultywowaniem własnego, unikalnego świata wartości i zasad. Endemiczność romskiej kultury wypływa paradoksalnie z jej zdolności asymilacyjnej. Wymogi współczesnego świata, rewolucja technologiczna, porzucenie wędrownego stylu życia, sprawiają, iż znaczna część kanonu zasad i praktyk, determinujących życie romskie stała się anachronizmem, który zarzucono. Misterium narodzin życia romskiego określa charakterystyczny dla romskości dualizm – jest jednocześnie największym darem i szczęściem, a z drugiej strony sam jego akt jest nieczysty. Wynika to z obowiązującego systemu skalań – kobieta w czasie porodu i przez pewien okres po nim (zazwyczaj 2-3 tygodnie) jest szczególnie „nieczysta”. W tym okresie kobieta jest odseparowana od kontaktu z członkami własnej rodziny i klanu – nie można dotykać jej, ani nowonarodzonego dziecka, przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu, spożywać posiłków, spać. Mężczyzna nie może asystować kobiecie przy porodzie. Skalanie tego rodzaju należą do tzw. Mamitko Mageripen. W okresie ciąży i kilku tygodni po narodzeniu dziecka kobieta skala wszystkie osoby i przedmioty z którymi ma kontakt fizyczny. Zabronione jest dotykanie przez nią naczyń kuchennych, ubrań. Czystość i nieczystość, cud narodzin i strach przed skalaniem, sacrum i profanum towarzyszy Romom od początku życia. W chwili obecnej oddzielenie kobiety od rodziny nie jest już tak rygorystycznie przestrzegana jak w przeszłości – najważniejsze jest bowiem dobro kobiety i dziecka i ich bezpieczeństwo, stąd kobiety romskie rodzą obecnie prawie zawsze w szpitalach, gdzie obowiązują inne standardy, dalekie od systemu skalań. Izolacja kobiet w tym okresie staje się coraz bardziej sprawą prywatną, nie zaś koniecznym warunkiem do spełnienia. Często zasada zakazu kontaktu z brzemienną kobietą sprowadza się tylko do większych spotkań rodzinnych, uroczystości, zjazdów. Na forum rodziny i klanu zasada jest respektowana, w zaciszu domowym małżonków jest to najczęściej już martwy rytuał. Magiczno-tabuiniczny system nakazów i zakazów kształtuje Romów od samej chwili narodzin. Jest immanentna częścią ich tożsamości kulturowej. Narodziny dziecka to dla Romów wielkie święto, które celebrują w sposób niezwykle radosny. Dla Romów nie ma większej radości i szczęścia niż posiadanie dzieci. Są one największym bogactwem, warunkują spełnienie życiowe. Bezpłodność, bezdzietność jest dla Romów największą karą i nieszczęściem. ,Kobiety nie mogące urodzić dziecka często okrywane są hańbą. Im więcej dzieci tym lepiej. Rodzice pragną, aby było ich jak najwięcej. ,,Stare romskie przysłowie mówi – „Dużo dzieci – dużo szczęścia”. Tradycja wielodzietności jest pokłosiem wysokiej śmiertelności, jaka zawsze panowała wśród Romów. Nawet obecnie, wskaźnik umieralności jest najwyższy w polskim społeczeństwie – średnio Romowie żyją blisko 10 lat krócej niż członkowie społeczności większościowej. Tym bardziej w okresie taborowym – śmierć zbierała obfite żniwo z uwagi na brak dostępu do opieki medycznej, posiadania ogrzewanych domostw, urządzeń sanitarnych czy niskokaloryczną dietę. Romowie jeszcze w latach 60-tych XX wieku rzadko dożywali 60 roku życia, wskaźnik zgonów wśród niemowląt i dzieci do 3 roku życia był również bardzo wysoki. Konsekwencją tego był powszechny szacunek, wręcz kult otaczany nad osobami starszymi i dzieci, jako wybrańców losu, gwarantów przetrwania rodziny, klanu, całej wspólnoty. Dodatkowo Romowie jako społeczności żyjąca poza strukturami państwowymi, nie byli objęci żadna pomocą i wsparciem instytucjonalnym, mogli liczyć tylko na opiekę ze strony swoich dzieci. Posiadanie licznego potomstwa warunkowało przetrwanie w nieprzychylnym świecie. Wielodzietność stała się więc na przestrzeni wieków fundamentem warunkującym żywotność romskiej społeczności. Dzieci były najcenniejszym kapitałem – utylitarne i pragmatyczne podejście w tej kwestii determinowała historia. Posiadanie dzieci dla Romów nie jest rozpatrywane tylko w kategoriach korzyści materialnych. Uwielbienie dla dzieci wśród Romów jest ogromne. Dzieci są darzone miłością bezgraniczną, nie tylko ze strony samych rodziców, lecz pozostałych członków rodziny i całego klanu. Po narodzeniu dzieci są szczególnie narażone na działanie złych mocy, szczególnie w postaci tzw. uroku zwłaszcza ze strony Nieromów (gadziów). Urok to czar, siła magiczna, mogąca szkodzić, niekorzystnie wpływać na los ludzki. Romowie wierzą szczególnie w moc „złego spojrzenia”. Osoba nieprzychylna, zazdrosna, nosząca w sobie złą energię, może poprzez wpatrywanie się sprowadzić na kogoś nieszczęście, chorobę a nawet śmierć. Wiara w destrukcyjną moc „złych oczu” wśród Romów, zwłaszcza z grupy Polska Roma jest ciągle silna. Jednym z sposobów odpędzenia uroku są talizmany i amulety, ponadto często praktykuje się zawiązywanie dziecku czerwonych kokard lub tasiemek. Wg Romów czerwony kolor chroni przed rzucaniem uroku. Religia katolicka wkracza w życie romskie poprzez obrzęd chrztu. Sakrament ten jest powszechnie praktykowany wśród polskich Romów. W przeciwieństwie jednak do polskich rodzin, chrzciny romskie odbywają się dużo później, często kiedy dziecko ma nawet kilka lat. Charakterystycznym zwyczajem jest wkładanie pieniędzy pod poduszkę dziecka, co gwarantować mu powodzenia w życiu. Jest to przykład romskiego myślenia życzeniowego, próby zaklinania rzeczywistości. Wiara w siły wyższe, magiczny wymiar rzeczywistości jest ciągle przemożna wśród grupy Polska Roma. Ceremoniał, rytuał jest kluczem do zapewnienia sobie pomyślności. Powodzenie lub nieszczęście w życiu nie jest efektem podejmowanych działań, przyczynowo-skutkowym procesem, lecz nieuchronną konsekwencją przeznaczenia. Przeznaczenie jest „zapisane w gwiazdach”, nie ma od niego ucieczki, ten fatalizm dotyczy przebiegu życia, pozwala na cieszenie się chwilą, bo po za nią wszystko jest już ustalone „na górze”. Wszystko to sprawia, że Romowie nawet w chwilach największego nieszczęścia nie poddają się rozpaczy– to taka swoista romska odmiana filozofii stoickiej. Z jednej strony umiłowanie życia, natury, z drugiej pokorne godzenie się z zmiennymi kolejami losu. ,,Po ceremonii chrztu odbywa się przyjęcie, na którym najważniejszymi gośćmi są chrzestni rodzice.’’ Z uwagi na patriarchalny charakter społeczności romskiej – większa radość podczas przyjęcia jest w przypadku jeśli chrześniakiem jest chłopiec. Dziewczynka jest niżej ceniona. Dominująca rolę w życiu rodziny i wspólnoty odgrywają mężczyźni, kobiety odgrywają rolę służebną. Ten stan rzeczy ulega zmianie, rola i znaczenie kobiet rośnie, proces emancypacji postępuje, zwłaszcza w najmłodszym pokoleniu kobiet romskich. Uprzywilejowanie chłopców względem dziewczynek ulega powolnemu zatarciu. Niemniej status mężczyzny jest ciągle wyższy niż kobiet. Potęga tradycji jest silniejsza od współczesnych trendów równouprawnienia. Kobiety romskie, niezależnie od pokolenia, przywiązują ogromną rolę do rodziny, która jest dla Romów wartością najwyższą, gwarantującą przekazywanie tradycji, obyczajów, kultury i języka. Stanowi skuteczną zaporę przed asymilacją. Zapobiega to rozmyciu się Romów wśród społeczności dominującej i utracie tożsamości. To właśnie kobiety są strażniczkami romskiej kultury, tradycji i języka. Na nich spoczywa obowiązek wychwytania dzieci i przysposabiania ich do życia we wspólnocie. Do niedawna stosowano odmienne standardy wychowawcze wobec dzieci w zależności od ich płci. W przypadku dziewczynek były one do niedawna bardziej surowe niż w przypadku chłopców. Dziewczynki obarczano większymi obowiązkami . Dzieciństwo kobiet trwało dużo krócej - już kilkunastoletnie dziewczynki traktowane były za zdolne do pracy w gospodarstwie, zarobkowej a nawet do małżeństwa. Chłopców zaś traktuje się bardziej liberalnie, nie wymaga się od nich tak dużo jak od dziewczynek, zapewnia im bezstresowe wychowanie. Niezależnie od płci dzieci od początku przyswajają sobie zarówno rodzimy język romski jak i polski, co decyduje potem o ich dwujęzyczności. Podczas chrztu otrzymują „oficjalne” imiona urzędowe, którymi posługują się w świecie „zewnętrznym”, ale równolegle rodzice nadają im – „wewnętrzne” romskie imiona-przezwiska, są one niezmienne, towarzyszą ich posiadaczom do końca życia. Również w tym aspekcie jest wyraźny podział na to co „własne” i „obce”. Priorytetowy, nadrzędny jest zawsze świat romski – język, kultura, tradycje, zwyczaje. Polski kod kulturowy odgrywa role pomocniczą warunkującą funkcjonowanie w świecie zewnętrznym. Jest to jednak element nabyty, obcy, nie definiuje romskości. W przypadku kiedy dziecko ciężko choruje Romowie ślubują, że jeśli Bóg przywróci mu zdrowie, będą obchodzić co roku specjalne święto - prazniko – jako formę dziękczynienia. Bóg w tym przypadku uosabia siłę wyższą, jest mocą sprawczą, tylko on może zmienić zapisany człowiekowi los. Przywoływanie Boga towarzyszy Romom w chwilach największego szczęścia i tragedii, jest on sędzia, który decyduje o wszystkim. To starotestamentowa wizja Boga wszechmogącego, okrutnego, narzucającego swoją wolę. Powoływanie się na Boga w obliczu tragedii jest charakterystyczne dla Romów z grupy Polska Roma. Jest gwarantem sprawiedliwości i ostateczną instancją, która decyduje o życiu i śmierci. Jest to wiara magiczna, próba zrozumienia niepojmowalnych wydarzeń, które przytrafiają się w życiu człowieka. To od Boga zależy czy dziecko wyzdrowieje czy nie. Jeśli dziecko wróci do zdrowia, wówczas na pamiątkę tego zdarzenia jego rodzice cyklicznie wyprawiają uroczystość dziękczynna ku czci najwyższego. Następnie już sam ozdrowieniec upamiętnia tę chwile, a święto to jest dlań najważniejszą uroczystością, o której pamięta do końca życia. W chwili obecnej zwyczaj ten już jest rzadki, kultywowany jest jedynie w najbardziej tradycjonalistycznych rodzinach i klanach. Niemniej charakter podziękowania przywołuje podobieństwo z hellenistyczną koncepcją Bogów – powierników, którzy interweniują w sprawach ludzkich. To kolejne świadectwo synkretycznego charakteru romskiej kultury, wizji świata oraz recepcji świata, która łączy magie z realizmem, idealizm z utylitaryzmem. Bóg z jednej strony jest najwyższą siłą, na którą nie można w żaden sposób wpłynąć, jednocześnie zaś zwracając się z prośbą oczekuje się rozwiązania konkretnego, realnego, ziemskiego problemu. Zatem niedostępny Bóg – władca i pomocnik w jednym. Takie wyobrażenie Boga jest kształtowane wśród Romów od najmłodszych lat. Determinuje stosunek Romów do samych siebie, otaczającego świata oraz swoich nieromskich sąsiadów. Dzieci romskie w przeważającej mierze nie chodzą do kościoła, nie uznają instytucjonalnego oraz dogmatycznego wymiaru kościoła, ale jednocześnie kształtowany w nich jest kult Boga, jest nieodzownym „składnikiem” romskiego świata. Marek Isztok Każdy region Polski ma swoje ulubione miejsca, do których jego mieszkańcy udają się w celach zarobkowych. Z reguły jest to związane z bliskością geograficzną. Dla osób z Polski zachodniej – zwłaszcza z województw położonych blisko granicy z Niemcami – ten właśnie kraj jest celem wyjazdów za chlebem. Na to ma wpływ z pewnością korzystniejszy przelicznik walut oraz odległość pozwalająca np. na częstsze odwiedziny w domu rodzinnym. Może się jednak czasem tak zdarzyć, że któryś z kolejnych wyjazdów zakończy się wypadkiem albo, co gorsza, śmiercią. Co wtedy zrobić? Łatwo jest stracić głowę, zwłaszcza gdy rodzina osoby zmarłej nie była przygotowana na taką ewentualność i nic wcześniej nie wskazywało np. na pogarszający się stan zdrowia osoby, która wyjechała. Jeśli jednak już zdarzy się takie nieszczęście – trzeba jakoś próbować sobie z tym poradzić. Jedno jest pewne: samemu niezbyt się da, bo najczęściej osoby pozostające w Polsce nie orientują się w złożoności oraz kolejności kolejnych procedur które trzeba uruchomić organizując transport zwłok z Niemiec. Każdy kraj ma swoje procedury w takich przypadkach. Znają je najlepiej ci, którzy mają doświadczenie w tego typu sytuacjach. Najczęściej są to wybrane zakłady pogrzebowe, w ofercie których jest transport zwłok z Niemiec czy z każdego innego kraju Europy i świata. Zakłady takie dysponują zazwyczaj wyspecjalizowanym personelem oraz specjalistycznym taborem samochodowym, który jest przystosowany do takich zleceń. Transport zwłok z Niemiec – mimo że to relatywnie nie są wielkie odległości od Polski – wymaga, jak każdy tego typu przewóz – oprócz odpowiednich samochodów, także odpowiednich trumien czy też urn. Dlatego też nie każdy zakład pogrzebowy jest w stanie się takiego zadania podjąć. Najbardziej optymalną opcją jest, gdy dana firma pogrzebowa posiada swoje przedstawicielstwo w danym kraju. Firma ta ma doświadczenie w kompleksowym organizowaniu transportu zwłok z Niemiec, gdyż zajmuje się tym przez prawie 30 lat. W tym też czasie udało się tejże firmie zdobyć swoich przedstawicieli w wielu krajach. To duże ułatwienie dla rodziny zmarłego, która niejednokrotnie ma duże problemy, żeby porozumieć się w języku danego kraju. Zamiast więc tracić cenny czas, siły i środki finansowe – lepiej oddać te trudne kwestie w ręce profesjonalistów, którzy zajmą się od pierwszego do ostatniego etapu tym, aby transport zwłok z Niemiec przebiegał bez zakłóceń oraz sprawnie. Oczywiście, kosztów się nie uniknie, ale ulegną one redukcji do absolutnie niezbędnego minimum. Post navigation Złe spojrzenie – znane od dawien dawna Rzucanie uroków w przeszłości było często kojarzone z chorobami, śmiercią, niepowodzeniami, które pojawiały się zupelnie niespodziewanie. W ludowych opowieściach niejednokrotnie pojawia się temat urocznych oczu, które mają moc sprowadzania negatywnych wydarzeń. Złe oko związane jest bezpośrednio w kulturze europejskiego pogaństwa z pojęciem uroku. Przez wieki uzdrowiciele i szeptuchy zajmowali się zdejmowaniem uroków. Zgodnie z etnograficznym ujęciem tematu złego oka, w znaczeniu pouroczenia, mogło mieć ono miejsce, kiedy; Człowiek o urocznych (złych) oczach niweczy kogoś lub coś nieświadomie i moc to nie jest przez niego kontrolowana, Człowiek, który dokonuje pouroczenia chwaląc kogoś lub coś, ale także przyglądając się czemuś, nawet wtedy, kiedy obserwator nie ma negatywnych myśli czy życzeń wobec określonego obiektu (można powiedzieć, że w tym wypadku siłą sprawczą jest zasadnicza moc słów), Człowiek, którego intencja współgra z charakterem działanie złego oka. Wśród jego charakterystycznych cech można wymienić zazdrość, złośliwość, negatywne podejście do innych, potrzeba złych życzeń wobec innych. Taki człowiek doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich działań, mimo to nadal stara się nakierowywać swoje złe myśli i intencje na wybrany przez siebie obiekt. Wspomniane szeptuchy miały swoje tajemne sposoby walki z urokiem. Jednym z nich było (np. na wypadek bólu brzucha i dreszczy) wrzucanie pojedynczo trzech żarzących się węgielków do kubka z wodą. Całemu procesowi towarzyszyły odpowiednie zaklęcia. Wspomniana woda z węglem służyła później do obmycia twarzy osoby dotkniętej urokiem, a następnie była przez nią wypijana. Na koniec szeptucha pozostałą zawartość kubka wlewała do ognia, a sam kubek stawiała do góry dnem. Usługa zdejmowania uroków w wybranych miejscach Polski (np. na Podlasiu) popularna jest po dziś dzień. Istota złego oka Ludzie obdarzeni złym spojrzeniem niejednokrotnie nieświadomie rzucali urok od swoich najmłodszych lat po późną starość. Najgorszym jednak rodzajem złych oczu byli ludzie, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z własnej mocy i korzystali z niej dowoli. Przyglądając się innym z zazdrością, żalem i niechęcią powodowali, że natrętne negatywne myśli stawały się namacalnym i wymiernym nieszczęściem człowieka obdarowanego takim spojrzeniem. Nawet najwięksi sceptycy przyznają rację, że kiedy zauważamy osobę gapiącą się na nas, zaczynamy odczuwać dziwny i specyficzny rodzaj niepokoju. Kim jest ten, który złym spojrzeniem chce sprowadzić na nas kłopoty? Może to być zupełnie obca osoba, która obdarzyła nas urokiem zupełnie bezpodstawnie, ale może to być też osoba z rodziny, nawet najbliższej. Wystarczy, że pojawi się w niej negatywne uczucie wobec nas czy zazdrość, nawet ta nieuświadomiona. Pierwsze wzmianki na ten temat można znaleźć już w starożytności i Starym Testamencie, ale złe oczy pojawiają się w różnych kulturach i zawsze odnoszą się do nienawistnego spojrzenia osoby, która zazdrości i źle życzy. Negatywne energie przesłane drugiej osobie w ten sposób to nic innego jak czarna magia, złe duchy krążące w niewidzialnych warstwach naszego życia, skupiona moc wymierzona w drugą osobę. W pewien sposób złe oko przypomina praktyki voodoo polegające na sprowadzeniu nieszczęścia na konkretną osobę za pomocą materiałowej lalki. Ta wyznawana na Haiti i południu Stanów Zjednoczonych afroamerykańska religia potrafi wyrządzić wyjątkowo dużo szkód. Laleczka zawierająca włosy lub paznokcie osoby, której chcemy zrobić krzywdę, jest przebijana szpilkami, podpalana itp., To uosobienie konkretnego człowieka staje się jego mentalną projekcją, a rany i złorzeczenia, które dotyczą lalki, stają się rzeczywistością u przeklętej w ten sposób osoby. Ludzie obdarzeni złym spojrzeniem niejednokrotnie nieświadomie rzucali urok od swoich najmłodszych lat po późną starość. Najgorszym jednak rodzajem złych oczu byli ludzie, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z własnej mocy i korzystali z niej dowoli. Przyglądając się innym z zazdrością, żalem i niechęcią powodowali, że natrętne negatywne myśli stawały się namacalnym i wymiernym nieszczęściem człowieka obdarowanego takim spojrzeniem. Jak rozpoznać, że ktoś obdarzył nas złym okiem i kto jest najbardziej na nie narażony? Efektów może być naprawdę wiele. Odpowiednio nakierunkowane złe życzenie może powodować problemy ze zdrowiem, ciągłą niemożność osiągnięcia celów, utratę wartościowych rzeczy, a nawet ważnych dla nas osób. Pojawiają się problemy skórne, objawy, których przyczyna pozostaje nieznana, ospałość, ciągłe zmęczenie, senność, koszmary. Z czasem mogą pojawić się problemy z pracą, kłótnie wśród najbliższych, ciągłe poczucie obcowania z negatywną energią. „Dlaczego wszystko tak źle idzie” zastanawiamy się, nie mając pojęcia o tym, że źródłem naszych problemów było jedno, złe i zazdrosne spojrzenie. Warto wiedzieć, że złe oko nie dotyczy jedynie dorosłych, a świadomość uroków rzucanych spojrzeniem na małe dzieci, najczęściej niemowlęta, miały nasze mamy i babcie. Maleńkie ofiary czarów w takich sytuacjach grymaszą bez powodu, przepłakują całą noc i nie wykazują żadnej poprawy. Wśród przekazów niejednokrotnie pojawiała się informacja na temat tego, że to właśnie małe dzieci oraz kobiety w ciąży są najbardziej narażone na działanie złego oka. Najpewniej ma to związek z polem aurycznym dziecka, które jest otwarte dla innych energii, podobnie jak jego czakry. Stan ten utrzymuje się mniej więcej do 7 roku życia, kiedy pojawia się ochronna powłoka filtrująca negatywne energie. Złe oko może działać nie tylko na ludzi, ale również na zwierzęta lub rośliny. Często pojawiają się historie o tym, że sąsiadka pochwaliła ładną roślinę, z której po kilku dniach zostawały jedynie uschnięte szczątki. Podobnie sprawa ma się ze zwierzętami. Złe oko u człowieka, który naprawdę posiada ogromną moc, może doprowadzić nawet do śmierci zwierzęcia. Złe oko w religiach świata W Biblii można znaleźć taki cytat: Oko jest lampą ciała. Jeśli więc masz “dobre oko”, całe twoje ciało będzie pełne światła, jeśli jednak masz “złe oko” , całe twoje ciało będzie pełne ciemności. Jeśli zatem światło w tobie jest ciemnością, to jakże wielka to ciemność! [Mt 6:22-23] Warto zauważyć, że tutaj dobre oko odnosi się do tego, że ktoś był hojny, natomiast złe oko wiązało się ze skąpstwem. W biblii niejednokrotnie właśnie zazdrość, skąpstwo i chęć odebrania innym wartości, wiązane jest z negatywnym przesłaniem, niewartym uwagi ludzi prawych. Inny cytat znów nawiązuje do tego, że złe (chore oko) związane jest z ciemnością, mrokiem, złą energią. Świecą ciała jest oko twoje. Jeśli oko twoje jest zdrowe, i całe ciało twoje jest jasne. A jeśli jest chore, i ciało twoje jest ciemne. Bacz więc, by światło, które jest w tobie, nie było ciemnością. Jeśli więc całe ciało twoje jest jasne i nie ma w nim cząstki ciemnej, będzie całe jasne, jak gdyby świeca oświeciła cię swym blaskiem (Łuk. 11,34-36). W Judaizmie mówi się o złym spojrzeniu i złym (diabelskim oku), które rzuca osoba mająca związek z diabłem. Wśród osób, które najbardziej narażone były na negatywną moc diabelskiego oka wymienia się również dzieci oraz osoby bezbronne lub słabe. Uważano również, że złe oko można przyciągnąć zachowując się wyzywająco, obnosząc się ze swoim szczęściem, przyciągając uwagę i jednocześnie zazdrosne spojrzenia innych. Nie bez powodu Kabała czyli mistyczno – filozoficzna szkoła judaizmu mówi o czerwonej nici, jako obronie przed złym okiem. Cienka czerwona nitka, nawiązująca do grobu pramatki Racheli (nić nazywana jest często właśnie nicią Racheli), noszona na lewej ręce ma za zadanie chronić przed złym okiem. W Księdze Zohar można znaleźć cytat doskonale oddający kwestię niebezpiecznego spojrzenia. „Osoba posiadająca Złe Oko niesie ze sobą destruktywną, negatywną moc, zwaną niszczycielem świata, ludzie powinni się przed nią chronić, nie zbliżać się do takiej osoby, by nie być przez nią zranionym” –Księga Zohar I, str. 68b. Również w Koranie można znaleźć treści mówiące o złym oku. Nawet więcej, w islamskich krajach bardzo popularny jest amulet, którego celem jest odstraszenie złego oka. Warto wspomnieć, że Arabowie, o złym spojrzeniu, mówili jeszcze przed islamem. „Posłaniec Allaha radził zrobić ruqjah (recytowanie Koranu i użycie wody wobec choroby ciała bądź duszy) jako ochronę przeciwko złemu spojrzeniu”. Te słowa miała powiedzieć Aisza (żona Proroka, jedna z najsłynniejszych kobiet we wczesnym islamie). W hinduizmie na złe oko mówi się buri nazar i jest to stały element kultury. Mieszkańcy Indii (wyznający zarówno hinduizm jak i buddyzm) obawiają się o swoje zdrowie, swoje przedsiębiorstwa i domy. Kierowcy na swoich pojazdach zostawiają ostrzeżenia przed tymi, którym przyszłoby do głowy rzucenie złego spojrzenia. Strach przed ludzką zawiścią jest ogromny, ponieważ widziana jest ona, jako niezwykle silna moc złych duchów, która może narobić dużo złego. Również neopogańskie religie (takie jak np. Wicca) mają świadomość czym jest złe oko i jak powinniśmy się przed nim bronić. Warto również powiedzieć kilka słów o tym, w jaki sposób złe oko a prawo przyciągania i przyciąganie szczęścia ze sobą kolidują. Samo prawo przyciągania – mówiąc najprościej – zakłada, że możemy przyciągnąć swoją własną energią to, czego najbardziej pragniemy. Nie zmienia to jednak faktu, że warto zabezpieczać się przed ludźmi, którzy nie podzielają naszego zdania, są zazdrośni, chcą naszego nieszczęścia. W momencie, kiedy ciężko pracujemy nad tym, żeby nasza przyszłość wyglądała wspaniale zdecydowanie lepszym pomysłem będzie zabezpieczenie się przed wpływem złego oka. Unikanie osób, których negatywna energia widoczna jest w ich czynach, słowach, nastawieniu. Sama świadomość tego, że przebywamy w towarzystwie takich oczu może mieć wpływ na nasz nastrój, a tym samym poziom wibracji, jakimi chcemy przyciągać do siebie podobne zdarzenia czy sytuacje. Brak negatywnej energii w naszym życiu, będzie podnosił wibracje potrzebne nam do osiągnięcia zarówno równowagi, jak i celu. Jak wypędzić ze swojego życia złe oko? Co robić, kiedy mamy już pewność, że padło na nas złe spojrzenie i nasze problemy ciągle będą się pogłębiać? W jaki sposób zdjąć urok i wypędzić zło z naszego życia? Ochrona przed złym okiem wygląda różnie w konkretnych wierzeniach. Wspomniane wcześniej w Indiach ostrzeżenia przed rzucaniem złych uroków, zawiązywanie na wózku dziecka czerwonej kokardki niezwykle popularne w Polsce czy kąpiel oczyszczająca aurę i amulet z kości. Od czego zacząć? Kadzidełka – oczyszczamy energię dookoła nas za pomocą okadzenia go dymem z kadzidła, jako źródło oczyszczającego dymu najlepiej sprawdza się biała szałwia, ale można użyć również jałowca lub drzewa sandałowego, Amulety, talizmany, biżuteria – najlepiej przed złym okiem chroni srebro, które odbija negatywną energię i wysyła ją tam, skąd przybyła. Amulety i talizmany mogą wykorzystywać energię kamieni, taki, jak np. czerwony koral, obsydian czy onyks. Świetnie, jako talizman ochronny sprawdzi się również kryształ górski. Dłoń Fatimy (symbolika dłoni) – jest to niezwykle znany na całym świecie symbol, który prawdopodobnie pochodzi ze starożytnego Egiptu. W tamtejszych wierzeniach odnosił się do duchów dziadków i rodziców dziecka, które wzywane były do jego ochrony. Symbol ten nazywany jest ręką Fatimy (córki Mahometa) lub ręką Miriam (siostra Mojżesza i Arona) i jego przeznaczeniem jest ochrona przed złym okiem właśnie. Zapewnia szczęście, powodzenie oraz ochronę przed złymi energiami. W różnych wariacjach przedstawia otwartą dłoń z wyciągniętymi wzdłuż siebie palcami, na niektórych amuletach dodatkowo na dłoni znajduje się również otwarte oko. Talizman złe oko, inna nazwa: oko proroka – pochodzący ze starożytnej Grecji, charakterystyczny owalny amulet, na którym namalowane jest oko składające się z 4 kolorystycznych warstw. Od zewnątrz jest to ciemny fiolet (gruba linia), następnie wąski biały okrąg, tęczówka w kolorze niebieskim oraz czarny, wyraźny okrąg w samym środku talizmanu. Talizman można nosić, jako biżuterię lub traktować jak zawieszkę, którą można powiesić w domu, biurze czy samochodzie. Amulet jest popularną pamiątką w wielu miejscach świata. Modlitwa – tutaj moc mogą mieć każde słowa, w które będziemy wierzyć, a nasza intencja będzie jeszcze wspierać ich moc. Pomocne mogą być również imiona boga, które będziemy wybierać zależnie od swoich przekonań. Św. Teresa z Avila, wielka hiszpańska mistyczka powiedziała: Kto się nie modli, ten jest „zwierzęciem albo szatanem”. Wypowiadanie imion bogów, może również chronić nas przed złym okiem lub jego skutkami. Źródła: Więcej o urokach i klątwach: Jak zdjąć klątwę

jak sprowadzić na kogoś nieszczęście